Gdy nocna kobieta wychodzi
dzwonię po pokojówkę
proszę przyjść i posprzątać
tak żebym o niczym nie pamiętał
i przyszła
pokój się zerwał na nogi
poranek wstał i się skłonił
zakwitły kwiaty w rozespanym wazonie
nawet na mnie nie spojrzała
a ja nie mogłem od niej oderwać wzroku
trzymał się jak plaster na miłosne rany
pościeliła łóżko a mnie razem z nim
i poszła
sobota, 18 czerwca 2011
piątek, 3 czerwca 2011
Nad ranem
W tykwach z wodą rodzi się pora deszczowa
okrakiem siada na latawcach
spływa linką za kołnierz
jednonogiego stracha na don Kichotów
mówisz obudź się wreszcie i mnie kochaj
z mojego czoła niecierpliwym gestem
odganiasz chmury
okrakiem siada na latawcach
spływa linką za kołnierz
jednonogiego stracha na don Kichotów
mówisz obudź się wreszcie i mnie kochaj
z mojego czoła niecierpliwym gestem
odganiasz chmury
niedziela, 22 maja 2011
piątek, 11 marca 2011
Wiosenna piosenka ze zgubionym rymem
Wiosną w spiżarni
brakuje już mąki,
kończą się fasoli
zamrożone strąki.
Niedźwiedzie się budzą,
pszczoły i pająki,
powoli też wstają
rozespane łąki.
Na drzewach puchną
pełne życia pąki,
spod ziemi krety
puszczają zaś latawce.
brakuje już mąki,
kończą się fasoli
zamrożone strąki.
Niedźwiedzie się budzą,
pszczoły i pająki,
powoli też wstają
rozespane łąki.
Na drzewach puchną
pełne życia pąki,
spod ziemi krety
puszczają zaś latawce.
poniedziałek, 14 lutego 2011
Pokusa
Przychodzi do mnie na egzamin z filozofii,
ma ontyczne uda i epistemologiczne piersi.
Od razu wiem, że zda, gdy mówi:
Konfucjusz to taki pan, który mieszka w chińskich ciasteczkach.
Potem opowiadam jej o Sartrze i mówię, że
życie to smutku wieczna zmarzlina.
Jedziemy do niej, mrok mruczy przy nas jak czarny kot.
Wracam do domu nad ranem, między zadymionym niebem
a brudnymi ulicami miasta musi gdzieś być czyściec
- tam, czekając na mnie, myje się deszcz.
ma ontyczne uda i epistemologiczne piersi.
Od razu wiem, że zda, gdy mówi:
Konfucjusz to taki pan, który mieszka w chińskich ciasteczkach.
Potem opowiadam jej o Sartrze i mówię, że
życie to smutku wieczna zmarzlina.
Jedziemy do niej, mrok mruczy przy nas jak czarny kot.
Wracam do domu nad ranem, między zadymionym niebem
a brudnymi ulicami miasta musi gdzieś być czyściec
- tam, czekając na mnie, myje się deszcz.
wtorek, 21 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
Zwrotka dla em.
Było radośnie,
jakby przedwiośnie
tak wcześnie
cieszyło się na czereśnie.
Mówiłaś do mnie: chłopczyku,
zaparz herbatę w imbryku.
Odrobinę cukru brałem,
i się śmiałem:
cukru masz ćwierć łyżeczki,
a resztę w pocałunkach.
Albo tak:
Oktostych o słodkiej herbacie
Leżąc w łóżku pytała: czy mógłbyś chłopczyku,
najsłodszej mi zaparzyć herbaty w imbryku?
Było tak między nami dobrze i radośnie,
zupełnie jakby z zimy zbudzone przedwiośnie
przybiegło niecierpliwie i przecież za wcześnie,
obiecując już w kwietniu czerwone czereśnie.
Mniej niż szczyptę, przekornie, cukru wsypywałem.
A resztę w pocałunkach jej proponowałem.
jakby przedwiośnie
tak wcześnie
cieszyło się na czereśnie.
Mówiłaś do mnie: chłopczyku,
zaparz herbatę w imbryku.
Odrobinę cukru brałem,
i się śmiałem:
cukru masz ćwierć łyżeczki,
a resztę w pocałunkach.
Albo tak:
Oktostych o słodkiej herbacie
Leżąc w łóżku pytała: czy mógłbyś chłopczyku,
najsłodszej mi zaparzyć herbaty w imbryku?
Było tak między nami dobrze i radośnie,
zupełnie jakby z zimy zbudzone przedwiośnie
przybiegło niecierpliwie i przecież za wcześnie,
obiecując już w kwietniu czerwone czereśnie.
Mniej niż szczyptę, przekornie, cukru wsypywałem.
A resztę w pocałunkach jej proponowałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)