Przychodzi do mnie na egzamin z filozofii,
ma ontyczne uda i epistemologiczne piersi.
Od razu wiem, że zda, gdy mówi:
Konfucjusz to taki pan, który mieszka w chińskich ciasteczkach.
Potem opowiadam jej o Sartrze i mówię, że
życie to smutku wieczna zmarzlina.
Jedziemy do niej, mrok mruczy przy nas jak czarny kot.
Wracam do domu nad ranem, między zadymionym niebem
a brudnymi ulicami miasta musi gdzieś być czyściec
- tam, czekając na mnie, myje się deszcz.
poniedziałek, 14 lutego 2011
wtorek, 21 grudnia 2010
piątek, 3 grudnia 2010
Zwrotka dla em.
Było radośnie,
jakby przedwiośnie
tak wcześnie
cieszyło się na czereśnie.
Mówiłaś do mnie: chłopczyku,
zaparz herbatę w imbryku.
Odrobinę cukru brałem,
i się śmiałem:
cukru masz ćwierć łyżeczki,
a resztę w pocałunkach.
Albo tak:
Oktostych o słodkiej herbacie
Leżąc w łóżku pytała: czy mógłbyś chłopczyku,
najsłodszej mi zaparzyć herbaty w imbryku?
Było tak między nami dobrze i radośnie,
zupełnie jakby z zimy zbudzone przedwiośnie
przybiegło niecierpliwie i przecież za wcześnie,
obiecując już w kwietniu czerwone czereśnie.
Mniej niż szczyptę, przekornie, cukru wsypywałem.
A resztę w pocałunkach jej proponowałem.
jakby przedwiośnie
tak wcześnie
cieszyło się na czereśnie.
Mówiłaś do mnie: chłopczyku,
zaparz herbatę w imbryku.
Odrobinę cukru brałem,
i się śmiałem:
cukru masz ćwierć łyżeczki,
a resztę w pocałunkach.
Albo tak:
Oktostych o słodkiej herbacie
Leżąc w łóżku pytała: czy mógłbyś chłopczyku,
najsłodszej mi zaparzyć herbaty w imbryku?
Było tak między nami dobrze i radośnie,
zupełnie jakby z zimy zbudzone przedwiośnie
przybiegło niecierpliwie i przecież za wcześnie,
obiecując już w kwietniu czerwone czereśnie.
Mniej niż szczyptę, przekornie, cukru wsypywałem.
A resztę w pocałunkach jej proponowałem.
czwartek, 4 listopada 2010
Tęsknota
jeśli jesteś moim snem nie mów mi dzień dobry
sny znikają gdy mówią dzień dobry
i tak człowiek ze snem się mija
prosiłem jeśli jesteś snem to się ze mną nie witaj
teraz z kąta w kąt przerzucam koszulę
miałem ją wczorajszego wieczoru
nikt jej ze mnie nie zdarł ani nawet nie pogniótł
jest we mnie smutek jesieni co gubi liście
a chciała być strojna jak wiosna
i smutek zimy co wkrótce zacznie mrozić
w parku spóźnione pocałunki
nie lubię chłodu
boję się zlodowacenia serc
jestem na chłód niezaimpregnowany
łatwo przepuszczalny jak piaskowa gleba
zimny deszcz zamarza pod skórą jakbym przeciekał
czuję tęsknotę ona jest we mnie od zawsze
od tak dawna że nie pamiętam za czym tak tęsknię.
sny znikają gdy mówią dzień dobry
i tak człowiek ze snem się mija
prosiłem jeśli jesteś snem to się ze mną nie witaj
teraz z kąta w kąt przerzucam koszulę
miałem ją wczorajszego wieczoru
nikt jej ze mnie nie zdarł ani nawet nie pogniótł
jest we mnie smutek jesieni co gubi liście
a chciała być strojna jak wiosna
i smutek zimy co wkrótce zacznie mrozić
w parku spóźnione pocałunki
nie lubię chłodu
boję się zlodowacenia serc
jestem na chłód niezaimpregnowany
łatwo przepuszczalny jak piaskowa gleba
zimny deszcz zamarza pod skórą jakbym przeciekał
czuję tęsknotę ona jest we mnie od zawsze
od tak dawna że nie pamiętam za czym tak tęsknię.
czwartek, 28 października 2010
Erotyk dla panny młodej
dziś noc jest tak gęsta jakby nigdy nie było dnia
ogarek się dopala i więdnie w dłoni słaby żonkil ognia
niosę ci wiersze pisane palcem na wodzie
latawce słów z kolorowymi kokardami liter
roztapiam w nich na tobie pocałunki
i mam ochotę na wszystkie twoje smaki
ale danie główne ud bierze dziś inny
a ja głodną wyobraźnię tobą pasę
ogarek się dopala i więdnie w dłoni słaby żonkil ognia
niosę ci wiersze pisane palcem na wodzie
latawce słów z kolorowymi kokardami liter
roztapiam w nich na tobie pocałunki
i mam ochotę na wszystkie twoje smaki
ale danie główne ud bierze dziś inny
a ja głodną wyobraźnię tobą pasę
środa, 29 września 2010
Erotyk o czytaniu
Chciałbym cię czytać jak książkę
strona po stronie alfabetem dla niewidomych
żeby pod palcami czuć każdą literę
przeczytam szeptem po udach piersiach brzuchu
zdanie po zdaniu z przecinkami pocałunków
na nocnym stoliku zapalę lampkę
niech na suficie tańczą nasze zaczytane cienie
strona po stronie alfabetem dla niewidomych
żeby pod palcami czuć każdą literę
przeczytam szeptem po udach piersiach brzuchu
zdanie po zdaniu z przecinkami pocałunków
na nocnym stoliku zapalę lampkę
niech na suficie tańczą nasze zaczytane cienie
czwartek, 16 września 2010
Przed kasą
Miała szesnaście albo siedemnaście lat
stała przede mną w kolejce do kasy
w koszyku jogurt i biszkopty
dwa tanie piwa o mocnych nazwach
płaci i spogląda na resztę
bierze z półki paczkę prezerwatyw
patrzę na jej dłoń o długich palcach
myślę o chłopcu którego nie znam
należy się trzy sześćdziesiąt proszę pani
a tu jest tylko trzy czterdzieści pięć
dziewczyna czerwienieje i odkłada prezerwatywy
z powrotem obok landrynek.
stała przede mną w kolejce do kasy
w koszyku jogurt i biszkopty
dwa tanie piwa o mocnych nazwach
płaci i spogląda na resztę
bierze z półki paczkę prezerwatyw
patrzę na jej dłoń o długich palcach
myślę o chłopcu którego nie znam
należy się trzy sześćdziesiąt proszę pani
a tu jest tylko trzy czterdzieści pięć
dziewczyna czerwienieje i odkłada prezerwatywy
z powrotem obok landrynek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)